Category Archives: Zwierzaki

Rekomendacje sobotnie i „koci” szał

Jestem zachwycona japońską jesienią. Zbliża się koniec listopada, a pogoda w Tokio jest bardzo przyjemna i zachęcająca do spacerów. W tym tygodniu zaliczyliśmy dwie długie piesze wędrówki po Tokio. Jak tylko posegreguję zdjęcia z pewnością wrzucę z krótkimi opisami.

Natomiast zaraz po Halloween w Tokio zapanował świąteczny nastrój. Dynie i nietoperze ustąpiły miejsca świętym mikołajom, choinkom i ozdobom świątecznym. KFC i Mos Burger wywiesiły już swoje oferty na „świątecznego” kurczaka. W centrach handlowych można posłuchać „All I want for Christmas” czy „Last Christmas”. W naszej dzielnicy odpalono już świąteczną iluminację. Ale o „Christmas Time” po japońsku, a bardziej o świętowaniu Nowego Roku w innym poście.

Dziś, natomiast, o kilku sprawach, które wzbudziły moje zainteresowanie. Chciałabym polecić cykl esejów o Japonii i jednego bloga. Autorką „Listów z Tokio” jest dr Iwona Merklejn, japonistka i medioznawca, obecnie „luźno” związana z Uniwerystetem Tokijskim. Eseje pojawiają się raz na dwa tygodnie na stronie polonia-jp.jp. Od pierwszego eseju stałam się ich wielką fanką i z niecierpliwością czekam na kolejne. Moim zdaniem są ciekawą propozycją wśród innych blogów i książek poświęconych Japonii. Autorka mieszka od kilku lat w Tokio i jej spostrzeżenia (przynajmniej w mojej opinii) są bardzo celne. Porusza też kwestie, o których zazwyczaj rzadko się mówi. I co najważniejsze, nie powiela stereotypów.

Druga rekomendacja to blog „Japonia na bakier”. Znalazłam go buszując z kolei na innym blogu – PodróżeJaponia. Autorką „Japonii na bakier” jest Aya – Japonka mieszkająca w Tokio. Aya pisze swój blog po polsku! Choć przeprasza za błędy (zupełnie niepotrzebnie), płynnie posługując się językiem polskim pisze to, co „przychodzi jej do głowy”, a przede wszystkim pisze o Japonii i Tokio. Nie brakuje też wpisów o samym języku japońskim, więc każdy kto uczy się japońskiego może dzięki blogowi Ayi poszerzyć swoje słownictwo.

Na koniec, trochę z innej beczki. Kilka dni temu na portalu BuzzFeed pojawiła się galeria kocich zdjęć autorstwa Fubiraia. Fotograf spędził ostatnie pięć lat dokumentując życie pół dzikich kotów z wyspy w Fukuoce. Koty są dokarmiane przez lokalnych mieszkańców i niczym daniele z Nary, włóczą się po całym miasteczku i porcie. Więcej zdjęć można znaleźć na blogu fotografa. Jeśli starczy mi czasu, to z wielką przyjemnością odwiedzę to miejsce 🙂

Z kolei w naszym małym tokijskim mieszkanku również zagościł kolejny kot. Do grumpy-kociej-podszuki dołączył gadżet na papier toaletowy. Jest absolutnie kawaii, więc jak tylko zobaczyłam go na stoisku „z mydłem i powidłem” jak nieśmiało wyglądał spośród innych rzeczy, musiałam go kupić. Pięknie pasuje do naszej właśnie-co-odremontowanej łazienki. Zdaniem K. gażdżet na papier jest namiastką naszej Kali. No cóż, może coś w tym jest…

kali

Kali-podobny gadżet na papier.

7 Komentarzy

Filed under Polecam!, Publikacje, Zwierzaki, Życie codzienne

Back to school

Obiecany post o powrocie do szkolnej ławy 🙂 z lekkim poślizgiem czasowym…

Wraz z dniem 23 września rozpoczął się jesienny semestr na Gakushuinie. Jako kenkyuusei nie mam obowiązku chodzić na zajęcia, ale zdecydowałam się na udział w zajęciach prowadzonych przez mojego japońskiego promotora – prof. I. Powodów jest conajmniej kilka, a najważniejszy to taki, że chodzenie na zajęcia po japońsku to dobry krok w kierunku poprawy i doskonalenia moich umiejętności językowych. Póki co obracam się głównie w towarzystwie polsko- lub anglojęzycznym, toteż zależy mi na japońskim w praktyce.

WP_000470

Materiały naukowe

Na uczelni pojawiam się trzy razy w tygodniu: we wtorki, środy i czwartki. We wtorki  prof. I. prowadzi zajęcia z analizy porównawczej tłumaczenia na język angielski klasycznej literatury japońskiej. Będziemy porównywać jak tłumaczenie odnosi się do oryginału. W tym semestrze zajmujemy się Genji monogatari (Opowieść o księciu Genji, ok. 1008 r.) oraz Sarashina nikki (Dziennik z Sarashiny, XI w.). Na pierwszych zajęciach było całkiem sporo osób, na drugich już znacznie mniej. Obawiam się, że sensei przestraszył inne studentki pytaniem ile z nich ukończyło gakushuinowy kurs angielskiego. 😉

Zajęcia środowe skupione są wokół antologii cesarskiej Kokinwakashuu, to w niej zawarte są wiersze Ono no Komachi. Póki co, sensei wstępnie opowiedział o rodzimej literaturze, powstawaniu kany i wpływach chińskich. Wspominał też Himiko i przyznał, że dzieła zapisane w kanbunie (w dużym skrócie: kanbun to teksty zapisywane ideogramami chińskimi, ale odczytywane po japońsku) są okropnie trudne do czytania 🙂 Oj, ma rację 😉 chociaż klasyczny japoński również potrafi przysporzyć wiele trudności interpetacyjnych i tłumaczeniowych.

Z kolei w czwartki będę chodzić na lekturę tekstów klasycznych. Są to zajęcia dla studentek z daigakuin, czyli porównując to do polskich realiów – dla studentek ze studiów magisterskich. Trochę się ich obawiam, ponieważ tekst, który wybrał sensei w tym semetrze, nie jest mi znany. Moja wiedza z zakresu języka japońskiego z epoki Heian również wymaga porządnego odświeżenia. Nie zostaje mi nic innego jak zakasać rękawy i wziąć się do pracy. Wakacje się skończyły…

Nowy rok „szkolny” to również nowe znajomości. Udało mi się zapoznać dwie koleżanki z daigakuin’a, w tym tygodniu wybieramy się na lunch. Natomiast prawdziwym towarzyskim odkryciem są moi przyjaciele z parku obok stacji metra 🙂 Pięć kocich grubasków! Chętnych do głaskania, miziania i drapania. Są również niezwykle zainteresowani jedzeniem pod wszelką postacią, ale patrząc na ich sylwetki spokojnie można stwierdzić, że jedzenia to im nie brakuje 🙂 Nie muszę zatem chodzić do tzw. „kocich kawiarni”. Za każdym razem, gdy wracam z zajęć, mijam park i witam się z momi nowymi kumplami.

2013092616370000.jpg

Burasek (najbardziej lubi być głaskany po brzuszku)

2013092616340000.jpg

2013092420480001.jpg

Kolejne posty: relacja z Kioto! + zdjęcia 🙂

1 komentarz

Filed under Uniwerek, Zwierzaki, Życie codzienne

Neko-chan

Dziś również nieco mniej o Japonii. Chociaż, już wyjaśniam, neko to po japońsku „kot”, jak dodamy „-chan” to będziemy mieli „kotka”. A jak „miauczą” japońskie koty? Nyan, nyan. 🙂

Jestem wielką miłośniczką kotów i sama mam na stanie dwie sztuki. Kocurka tajskiego R. i koteczkę przygarniętą z domu tymczasowego K. Wczoraj stan ten powiększył się o kotkę, która przybłąkała się do nas. Niestety to już za dużo szczęścia w perspektywie zbliżającego się wyjazdu.

Kotka z pewnością jest kotem domowym, wygląda zdrowo i jest bardzo grzeczna. Znalazłam ją wczoraj na warszawskim Grochowie. Szukam jej właścicieli (dziś będę rozwieszać ogłoszenia), a jeśli to się nie uda, będziemy szukać jej nowego domku. Póki co, tymczasowego domu udzieli jej moja znajoma S. (bardzo Ci dziękuję!).

WP_000379

kicia

Będę bardzo wdzięczna jeśli ktoś z Was – Czytelników tego bloga, udostępni post o kotce np. na swoim fejsbuku. Albo może ktoś będzie zainteresowany adopcją? 😉

Z frontu „japońskiego”: dzięki znajomym udało mi się znaleźć wspaniałe mieszkanie (więcej nie napiszę, bo nie chce zapeszać) i będę przeszczęśliwa jeśli uda się je wynająć (czeka mnie trochę biurokracji). Więc proszę trzymajcie kciuki!

2 Komentarze

Filed under Zwierzaki, Życie codzienne