Category Archives: Uniwerek

Back to school

Obiecany post o powrocie do szkolnej ławy 🙂 z lekkim poślizgiem czasowym…

Wraz z dniem 23 września rozpoczął się jesienny semestr na Gakushuinie. Jako kenkyuusei nie mam obowiązku chodzić na zajęcia, ale zdecydowałam się na udział w zajęciach prowadzonych przez mojego japońskiego promotora – prof. I. Powodów jest conajmniej kilka, a najważniejszy to taki, że chodzenie na zajęcia po japońsku to dobry krok w kierunku poprawy i doskonalenia moich umiejętności językowych. Póki co obracam się głównie w towarzystwie polsko- lub anglojęzycznym, toteż zależy mi na japońskim w praktyce.

WP_000470

Materiały naukowe

Na uczelni pojawiam się trzy razy w tygodniu: we wtorki, środy i czwartki. We wtorki  prof. I. prowadzi zajęcia z analizy porównawczej tłumaczenia na język angielski klasycznej literatury japońskiej. Będziemy porównywać jak tłumaczenie odnosi się do oryginału. W tym semestrze zajmujemy się Genji monogatari (Opowieść o księciu Genji, ok. 1008 r.) oraz Sarashina nikki (Dziennik z Sarashiny, XI w.). Na pierwszych zajęciach było całkiem sporo osób, na drugich już znacznie mniej. Obawiam się, że sensei przestraszył inne studentki pytaniem ile z nich ukończyło gakushuinowy kurs angielskiego. 😉

Zajęcia środowe skupione są wokół antologii cesarskiej Kokinwakashuu, to w niej zawarte są wiersze Ono no Komachi. Póki co, sensei wstępnie opowiedział o rodzimej literaturze, powstawaniu kany i wpływach chińskich. Wspominał też Himiko i przyznał, że dzieła zapisane w kanbunie (w dużym skrócie: kanbun to teksty zapisywane ideogramami chińskimi, ale odczytywane po japońsku) są okropnie trudne do czytania 🙂 Oj, ma rację 😉 chociaż klasyczny japoński również potrafi przysporzyć wiele trudności interpetacyjnych i tłumaczeniowych.

Z kolei w czwartki będę chodzić na lekturę tekstów klasycznych. Są to zajęcia dla studentek z daigakuin, czyli porównując to do polskich realiów – dla studentek ze studiów magisterskich. Trochę się ich obawiam, ponieważ tekst, który wybrał sensei w tym semetrze, nie jest mi znany. Moja wiedza z zakresu języka japońskiego z epoki Heian również wymaga porządnego odświeżenia. Nie zostaje mi nic innego jak zakasać rękawy i wziąć się do pracy. Wakacje się skończyły…

Nowy rok „szkolny” to również nowe znajomości. Udało mi się zapoznać dwie koleżanki z daigakuin’a, w tym tygodniu wybieramy się na lunch. Natomiast prawdziwym towarzyskim odkryciem są moi przyjaciele z parku obok stacji metra 🙂 Pięć kocich grubasków! Chętnych do głaskania, miziania i drapania. Są również niezwykle zainteresowani jedzeniem pod wszelką postacią, ale patrząc na ich sylwetki spokojnie można stwierdzić, że jedzenia to im nie brakuje 🙂 Nie muszę zatem chodzić do tzw. „kocich kawiarni”. Za każdym razem, gdy wracam z zajęć, mijam park i witam się z momi nowymi kumplami.

2013092616370000.jpg

Burasek (najbardziej lubi być głaskany po brzuszku)

2013092616340000.jpg

2013092420480001.jpg

Kolejne posty: relacja z Kioto! + zdjęcia 🙂

1 komentarz

Filed under Uniwerek, Zwierzaki, Życie codzienne

Problems, problems, problems…

Cytując mojego teścia, mogłabym określić wczorajszy dzień i dziesiejszy poranek jako „dzień porażka”. A wszystko rozchodzi się o miejsce do mieszkania… Lato w Tokio w tym roku wyjątkowo upalne i podobno we wrześniu pogoda również ma dopisać, ale wizja mieszkania „pod chmurką” to jednak nie to o czym marzę … Już nie ten wiek 😉

Obecnie ubiegam się o mieszkanie dla researcherów z rodziną, a konkretnie z współmałżonkiem, na tokijskiej Odaibie. Aplikację w moim imieniu musi złożyć mój uni. Wypełniłam wszystkie papiery we współpracy z K-san z sekretariatu i szybciutko posłałam kurierem do Tokio, bo tylko oryginalne papiery są akceptowane. Oprócz aplikacji o mieszkanie, przesłałam też moje papiery na uni z moim planem badawczym napisanym w pocie czoła i sprawdzonym przez mojego japońskiego przyjaciela A. (あすか、書類について相談していただき、誠に感謝申し上げます^^). Napisałam też maila, że będę bardzo zobowiązana o potwierdzenie odebrania moich papierów.

Wczoraj dostałam maila od pana N. (po tonie jego wypowiedzi w mailu sądzę, że to pan 😉 ), że moje papiery dotarły. Co więcej, popełniłam dwa błędy w aplikacji o mieszkanie. Źle wpisałam datę rozpoczęcia semestru (pomyliłam się o jeden dzień, a poza tym infromację o rozpoczęciu semestru dostałam od K-san). Niepoprawnie wpisałam również okres, w którym chciałabym mieszkać na Odaibie. Jako datę początkową wpisałam 1 września, ponieważ 29 sierpnia mój samolot ląduje na tokijskim lotnisku Narita. Okazało się, że składając aplikację z deadlinem 20 sierpnia, najszybszy możliwy termin wprowadzenia się (pod warunkiem, że moja aplikacja zostanie rozpatrzona pozytywnie) to 20 września… Ech.

Okazało się również, że mój plan badawczy nie jest bez skaz 😉 Pan N. poprosił mnie bym, „postarała się ograniczyć do 2 stron”. W sumie wyszło mi 3 strony i teraz trzeba skracać. A taka byłam dumna z tego planu 😉

fail

Źródło: http://www.faillol.com/japanese-fashion-fail/ (dostęp: 20/08/13)

Składanie papierów na uni to temat na początek września, więc zdążę jeszcze poprawić plan badawczy. Postanowiłam zająć się sprawą lokum. Napisałam do akademika z prośbą o rezerwację pokoju na czas, kiedy będą zapadać decyzje dotyczące mieszkania na Odaibie. I tu kolejna „porażka”. W akademiku mogę zamieszkać tylko podpisując półroczny kontrakt, więc nie mogę mieszkać tylko przez wrzesień… Ech. Przyznam, że padł na mnie lekki strach, że nie będę miała się gdzie podziać a w głowie kotłowały myśli „what to do, what to do?”…

Z pomocą jak zwykle przyszli przyjaciele 🙂 Zaproponowano mi dach nad głową do czasu ogłoszenia decyzji dot. mieszkania. (BARDZO DZIĘKUJĘ) I jeśli się uda, to będę mogła zostać praktycznie w „centrum” centrum Tokio do czasu wyprowadzki. A jak się nie uda, to trzeba będzie szukać nowego lokum 🙂 Proszę trzymać kciuki! Onegai shimasu!

8 Komentarzy

Filed under Tokio, Uniwerek, Życie codzienne

Gakushuuin Joshi Daigaku (学習院女子大学)

Gakushuuin Joshi Daigaku, czyli żeński uniwersytet Gakushuin, to uczelnia na której będę studiować podczas mojego pobytu w Japonii. Kampus znajduje się na tokijskim Shinjuku niedaleko stacji metra Nishiwaseda. Żeńska uczelnia to część zespołu prywatnych szkół Gakushuuin.

P1000759

Brama główna w kampusie Gakushuuin Joshi Daigaku

Początki uczelni sięgają roku 1847 r., kiedy to cesarz Ninkõ (pan. 1817-1846) założył w Kioto szkołę Gakushuujo. Dwa lata później szkołę nazwano Kyõto Gakushuuin. Celem założenia Gakushuuin było utworzenie placówki edukacyjnej przy dworze cesarskim. Druga połowa XIX w. to czas ogromnych zmian w Japonii. Skończyły się rządy sioguna i samurajów, doszło do „restauracji Meiji” (1868 r.), czyli do przywrócenia władzy cesarzowi. Od mniej więcej 1603 r. do 1868 r. rzeczywistą władzę w Japonii sprawował siogun, zaś rola cesarza została ograniczona do funkcji religijnych i kulturowych. W roku 1868 r. przeniesiono również stolicę z Kioto do Edo, które było do tej pory siedzibą sioguna. Nazwę Edo zmieniono na Tokio, czyli „Wschodnia Stolica”. To tak w wielkim skrócie, bo sytuacja polityczna w ówczesnej Japonii była dużo bardziej skomplikowana i procesy o których wspominam nie zachodziły ani łatwo, ani gładko.

Wracając do meritum, w 1877 r. w Tokio na rozkaz cesarski powstał nowy kampus a na jego otwarciu obecny był cesarz Meiji (pan. 1868-1912) z małżonką. Chcąc kontynuować tradycję rozpoczętą przez cesarza Ninkõ, cesarz Meiji nadał nowej szkole nazwę „Gakushuuin”. W 1947 r. zespół szkół Gakushuuin przestał działać pod jurysdykcją dworu cesarskiego i stał się prywatnym zespołem szkół otwartym dla każdego obywatela.

P1000752

Kampus Gakushuuin zaprojektowany częściowo przez Kunio Maekawę (1905-1986), który był uczniem Le Corbusiera (1887-1965)

Obecnie ten prywatny zespół szkół jest uznawany za bardzo prestiżowy i składa się z przedszkola, szkół (gimnazjum i liceum), uniwersytetu Gakushuuin i uniwersytetu żeńskiego.

Ja swoją przygodę z Gakushuuinem dopiero zacznę 🙂 póki co przejrzałam ofertę zajęć i jest ona bardzo ciekawa. Obok zajęć ze sztuk tradycyjnych tj. nauka zakładania szaty junihitoee (szata składająca się z dwunastu warstw noszona przez arystokratki w epoce Heian) czy sztuka kompozycji kadzideł, można uczęszczać na lektoraty języków obcych (np. hiszpańskiego lub chińskiego) i na zajęcia po angielsku. Ja osobiście chciałabym chodzić na zajęcia do mojego japońskiego promotora – senseia M., który prowadzi wykłady o klasycznej literaturze i kulturze japońskiej. Zależy mi również na kontynuacji nauki japońskiego języka klasycznego… Ponieważ dzięki temu będę mogła pracować nad tekstami źródłowymi przy moim doktoracie.

Rok akademicki (w sensie semestr jesienny) rozpoczyna się 23 września. Na początku września muszę złożyć bardzo dużo papierów by formalnościom stała się zadość np. wyciągi z indeksu ze wszystkich lat studiów przetłumaczone na japoński 😉 w tym wszystkim pomaga mi K-san z sekretariatu.

P1000756

Alejka w kampusie.

W kwestii mieszkania: póki co wyjaśniło się tyle, że nie zamieszkamy w akademiku. Jak przystało na uczelnię żeńską, większość akademików jest tylko dla dziewcząt. Nie dostaliśmy też zgody na wspólnie zamieszkanie z K. w koedukacyjnym akademiku, ponieważ pokoje są „zaprojektowane tylko dla jednej osoby”…  Ech. Staram się więc załatwić jeszcze inne mieszkanie – te o którym pisałam wcześniej, ale póki co czekam na decyzje Gakushuuin w tej sprawie. Jeśli i ta opcja nie wypali wzbogacę się o doświadczenie wynajęcia mieszkania w Tokio na normalnym rynku poprzez agencję nieruchomości 😉

Miłego poniedziałku!

4 Komentarze

Filed under Tokio, Uniwerek, Życie codzienne