Category Archives: Polecam!

Onnazaka. Droga Kobiety

Jako, że ostatnio podupadłam na zdrowiu, kilka dni spędziłam w łóżku, popijając herbatę ze startym imbirem i nadrabiając zaległości książkowe. W końcu znalazłam czas na Onnazaka. Droga kobiety – powieść autorstwa Enchi Fumiko (1905-1986) w przekładzie Iwony Kordzińskiej-Nawrockiej. Książka ukazała się późną jesienią tego roku i została wydana przez Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.

onnazaka

Mam do tej książki stosunek osobisty i czekałam na jej wydanie po polsku dobrych kilka lat, a dokładnie 5. Fragmenty oryginalnego tekstu powieści tłumaczyliśmy na zajęciach z lektury tekstów współczesnych, co okazało się dla mnie nie lada wyzwaniem, albowiem język jakim posługuje się Enchi Fumiko w swoich powieściach jest bardzo kwiecisty i pełen metafor. Co więcej, Autorka jako wielbicielka Genji monogatari (swoją drogą, przetłumaczyła „Genjiego” na współczesny język japoński w latach 70. XX w.) i epoki Edo (1603-1868) (szczególnie twórczości Ihary Saikaku (1642-1693)) posługuje się językiem japońskim, który, w moim mniemaniu, jest hybrydą współczesnego japońskiego z językiem używanym za czasów „Genjiego” oraz Ihary Saikaku. Mam za sobą wiele nieprzespanych nocy, kiedy podejmowałam próby tłumaczenia Koshõku ichidai onna (Kobieta, która żyła dla miłości, 1682) autorstwa Ihary, na zaliczenie lektury tekstów klasycznych, z kolei. Ale wracając do meritum…

Enchi Fumiko uchodzi za jedną z najwybitniejszych japońskich pisarek. Znajduje się ona również w kręgu moich zainteresowań naukowych, ponieważ w jej dorobku obok Onnazaka. Droga Kobiety czy Onna men (Maska Kobiety, 1958), jest utwór pod tytułem Komachi hensõ (Przemiana Komachi, 1965). Analiza tej powieści z pewnością będzie jednym z punktów w mojej pracy badawczej, tym bardziej, że pogląd Enchi Fumiko, iż wizerunek Ono no Komachi jako kobiety złej i fatalnej został wykreowany przez mężczyzn ze strachu przed kobiecą niezależnością jest mi dość bliski.

Powieść Onnazaka pisana przez Enchi Fumiko w latach 1949-1957 opowiada historię Tomo, która jako piętnastoletnia dziewczyna wychodzi za mąż za Yukitomo Shirakawę. Akcja utworu toczy się w epoce Meiji (1868-1923), we wczesnym okresie modernizacji i westernizacji Japonii, kiedy dawny system wartości powoli odchodził w zapomnienie. Poznajemy Tomo, kiedy przybywa do Tokio na zlecenie swojego męża (już „dobrze ustawionego” prowincjonalnego urzędnika) by znaleźć mu młodą i atrakcyjną kochankę (zresztą jak się dowiadujemy nie pierwszą i nie ostatnią…). Yukitomo to władczy mężczyzna, który podporządkowuje sobie żonę i innych mieszkańców swojego domu, zaś przede wszystkim inne kochanki. We mnie Yukitomo nie wzbudził cieplejszych uczuć, choć z pewnością nie jest to postać jednopłaszczyznowa. Źle mu życzyłam czytając powieść, oczekując na jakieś jego potknięcię lub zły ruch… Ale niestety Tomo, która za wszelką cenę dba o dobre imię swojej rodziny (nawet kosztem własnego szczęścia) nie pozwala na potknięcia i niedociągłości. To Tomo, jej myśli, uczucia i system wartości są głównym punktem powieści, zresztą doskonale nakreślonym przez pisarkę. Tomo wydaje się niesamowita w swojej postawie poświęcenia dla rodziny. W jej domu mieszkają dwie kochanki jej męża (Suga i Yumi), co więcej Yukitomo uwodzi nawet własną synową. Z jednej strony, może dziwić, czemu Tomo po prostu nie odejdzie zabierając oszczędności. Jednak z drugiej strony, jej odejście i rozwód z mężem z pewnością zostawiłyby pokaźne rysy na „dobrym” imieniu rodziny Shirakawa. Również los rozwódki z pewnością nie szczędziłby jej cierpień.

W powieści nie brakuje odwołań do Genji monogatari czy twórczości Ihary Saikaku. Sam, Yukitomo, żyjący pośród żony, kochanek, służby i dzieci, może przypomniać nam nieco księcia Genji. Jednak w przeciwieństwie do Genjiego, który wykreowany jest na mężczyznę idealnego („piękny jak kobieta”, utalentowany oraz umiejący obdarzać miłością wiele kobiet), Yukitomo budzi raczej niechęć i odrazę. Wydaje mi się to dość kluczowym odwołaniem i nakłoniło mnie do rozmyślań nad „idealnością” księcia Genji.

Książka jest naprawdę dobrze przetłumaczona, świetnie się ją czyta (ja przeczytałam w jeden dzień!). Tłumaczka z perfekcyjną dokładnością oddała opisy urody kobiecej (bardzo dużo rozbudowanych opisów porównujących urodę kobiet do kwiatów) oraz strojów, które działają na wyobraźnię, tak bardzo, że ja przez chwilę miałam wrażenie, że widzę przed sobą na wyciągnięcie ręki (i to nie było działanie leków przeciwgorączkowych 🙂 ) Sugę w jej pięknym kimonie w ogrodzie rezydencji Yukitomo.

Nie jest to lektura łatwa, trudno ją nawet nazwać słodko-gorzką, bo niewiele dobrych rzeczy przytrafia się Tomo, ale jej godność i duma są naprawdę godne podziwu. W każdym razie, moim zdaniem, warto tę powieść przeczytać.

Fumiko Enchi, Onnazaka. Droga kobiety, tłum. I. Kordzińska-Nawrocka, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2013

2 Komentarze

Filed under Polecam!, Publikacje, Recenzje

Rekomendacje sobotnie i „koci” szał

Jestem zachwycona japońską jesienią. Zbliża się koniec listopada, a pogoda w Tokio jest bardzo przyjemna i zachęcająca do spacerów. W tym tygodniu zaliczyliśmy dwie długie piesze wędrówki po Tokio. Jak tylko posegreguję zdjęcia z pewnością wrzucę z krótkimi opisami.

Natomiast zaraz po Halloween w Tokio zapanował świąteczny nastrój. Dynie i nietoperze ustąpiły miejsca świętym mikołajom, choinkom i ozdobom świątecznym. KFC i Mos Burger wywiesiły już swoje oferty na „świątecznego” kurczaka. W centrach handlowych można posłuchać „All I want for Christmas” czy „Last Christmas”. W naszej dzielnicy odpalono już świąteczną iluminację. Ale o „Christmas Time” po japońsku, a bardziej o świętowaniu Nowego Roku w innym poście.

Dziś, natomiast, o kilku sprawach, które wzbudziły moje zainteresowanie. Chciałabym polecić cykl esejów o Japonii i jednego bloga. Autorką „Listów z Tokio” jest dr Iwona Merklejn, japonistka i medioznawca, obecnie „luźno” związana z Uniwerystetem Tokijskim. Eseje pojawiają się raz na dwa tygodnie na stronie polonia-jp.jp. Od pierwszego eseju stałam się ich wielką fanką i z niecierpliwością czekam na kolejne. Moim zdaniem są ciekawą propozycją wśród innych blogów i książek poświęconych Japonii. Autorka mieszka od kilku lat w Tokio i jej spostrzeżenia (przynajmniej w mojej opinii) są bardzo celne. Porusza też kwestie, o których zazwyczaj rzadko się mówi. I co najważniejsze, nie powiela stereotypów.

Druga rekomendacja to blog „Japonia na bakier”. Znalazłam go buszując z kolei na innym blogu – PodróżeJaponia. Autorką „Japonii na bakier” jest Aya – Japonka mieszkająca w Tokio. Aya pisze swój blog po polsku! Choć przeprasza za błędy (zupełnie niepotrzebnie), płynnie posługując się językiem polskim pisze to, co „przychodzi jej do głowy”, a przede wszystkim pisze o Japonii i Tokio. Nie brakuje też wpisów o samym języku japońskim, więc każdy kto uczy się japońskiego może dzięki blogowi Ayi poszerzyć swoje słownictwo.

Na koniec, trochę z innej beczki. Kilka dni temu na portalu BuzzFeed pojawiła się galeria kocich zdjęć autorstwa Fubiraia. Fotograf spędził ostatnie pięć lat dokumentując życie pół dzikich kotów z wyspy w Fukuoce. Koty są dokarmiane przez lokalnych mieszkańców i niczym daniele z Nary, włóczą się po całym miasteczku i porcie. Więcej zdjęć można znaleźć na blogu fotografa. Jeśli starczy mi czasu, to z wielką przyjemnością odwiedzę to miejsce 🙂

Z kolei w naszym małym tokijskim mieszkanku również zagościł kolejny kot. Do grumpy-kociej-podszuki dołączył gadżet na papier toaletowy. Jest absolutnie kawaii, więc jak tylko zobaczyłam go na stoisku „z mydłem i powidłem” jak nieśmiało wyglądał spośród innych rzeczy, musiałam go kupić. Pięknie pasuje do naszej właśnie-co-odremontowanej łazienki. Zdaniem K. gażdżet na papier jest namiastką naszej Kali. No cóż, może coś w tym jest…

kali

Kali-podobny gadżet na papier.

7 Komentarzy

Filed under Polecam!, Publikacje, Zwierzaki, Życie codzienne