Monthly Archives: Grudzień 2013

Hoł, hoł, hoł…

kartka1

Drodzy, 

Magicznych, spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia. 

Dużo radości i pełno prezentów pod choinką. 

Niech nie zabraknie również wigilijnych przysmaków! 

Zaś w Nowym Roku 2014 – Roku Konia pomyślności, szczęścia i spełnienia marzeń. 

Relacja z naszych świąt „po japońsku” już niebawem

MERRY CHRISTMAS & HAPPY NEW YEAR

3 Komentarze

Filed under Uncategorized

Onnazaka. Droga Kobiety

Jako, że ostatnio podupadłam na zdrowiu, kilka dni spędziłam w łóżku, popijając herbatę ze startym imbirem i nadrabiając zaległości książkowe. W końcu znalazłam czas na Onnazaka. Droga kobiety – powieść autorstwa Enchi Fumiko (1905-1986) w przekładzie Iwony Kordzińskiej-Nawrockiej. Książka ukazała się późną jesienią tego roku i została wydana przez Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.

onnazaka

Mam do tej książki stosunek osobisty i czekałam na jej wydanie po polsku dobrych kilka lat, a dokładnie 5. Fragmenty oryginalnego tekstu powieści tłumaczyliśmy na zajęciach z lektury tekstów współczesnych, co okazało się dla mnie nie lada wyzwaniem, albowiem język jakim posługuje się Enchi Fumiko w swoich powieściach jest bardzo kwiecisty i pełen metafor. Co więcej, Autorka jako wielbicielka Genji monogatari (swoją drogą, przetłumaczyła „Genjiego” na współczesny język japoński w latach 70. XX w.) i epoki Edo (1603-1868) (szczególnie twórczości Ihary Saikaku (1642-1693)) posługuje się językiem japońskim, który, w moim mniemaniu, jest hybrydą współczesnego japońskiego z językiem używanym za czasów „Genjiego” oraz Ihary Saikaku. Mam za sobą wiele nieprzespanych nocy, kiedy podejmowałam próby tłumaczenia Koshõku ichidai onna (Kobieta, która żyła dla miłości, 1682) autorstwa Ihary, na zaliczenie lektury tekstów klasycznych, z kolei. Ale wracając do meritum…

Enchi Fumiko uchodzi za jedną z najwybitniejszych japońskich pisarek. Znajduje się ona również w kręgu moich zainteresowań naukowych, ponieważ w jej dorobku obok Onnazaka. Droga Kobiety czy Onna men (Maska Kobiety, 1958), jest utwór pod tytułem Komachi hensõ (Przemiana Komachi, 1965). Analiza tej powieści z pewnością będzie jednym z punktów w mojej pracy badawczej, tym bardziej, że pogląd Enchi Fumiko, iż wizerunek Ono no Komachi jako kobiety złej i fatalnej został wykreowany przez mężczyzn ze strachu przed kobiecą niezależnością jest mi dość bliski.

Powieść Onnazaka pisana przez Enchi Fumiko w latach 1949-1957 opowiada historię Tomo, która jako piętnastoletnia dziewczyna wychodzi za mąż za Yukitomo Shirakawę. Akcja utworu toczy się w epoce Meiji (1868-1923), we wczesnym okresie modernizacji i westernizacji Japonii, kiedy dawny system wartości powoli odchodził w zapomnienie. Poznajemy Tomo, kiedy przybywa do Tokio na zlecenie swojego męża (już „dobrze ustawionego” prowincjonalnego urzędnika) by znaleźć mu młodą i atrakcyjną kochankę (zresztą jak się dowiadujemy nie pierwszą i nie ostatnią…). Yukitomo to władczy mężczyzna, który podporządkowuje sobie żonę i innych mieszkańców swojego domu, zaś przede wszystkim inne kochanki. We mnie Yukitomo nie wzbudził cieplejszych uczuć, choć z pewnością nie jest to postać jednopłaszczyznowa. Źle mu życzyłam czytając powieść, oczekując na jakieś jego potknięcię lub zły ruch… Ale niestety Tomo, która za wszelką cenę dba o dobre imię swojej rodziny (nawet kosztem własnego szczęścia) nie pozwala na potknięcia i niedociągłości. To Tomo, jej myśli, uczucia i system wartości są głównym punktem powieści, zresztą doskonale nakreślonym przez pisarkę. Tomo wydaje się niesamowita w swojej postawie poświęcenia dla rodziny. W jej domu mieszkają dwie kochanki jej męża (Suga i Yumi), co więcej Yukitomo uwodzi nawet własną synową. Z jednej strony, może dziwić, czemu Tomo po prostu nie odejdzie zabierając oszczędności. Jednak z drugiej strony, jej odejście i rozwód z mężem z pewnością zostawiłyby pokaźne rysy na „dobrym” imieniu rodziny Shirakawa. Również los rozwódki z pewnością nie szczędziłby jej cierpień.

W powieści nie brakuje odwołań do Genji monogatari czy twórczości Ihary Saikaku. Sam, Yukitomo, żyjący pośród żony, kochanek, służby i dzieci, może przypomniać nam nieco księcia Genji. Jednak w przeciwieństwie do Genjiego, który wykreowany jest na mężczyznę idealnego („piękny jak kobieta”, utalentowany oraz umiejący obdarzać miłością wiele kobiet), Yukitomo budzi raczej niechęć i odrazę. Wydaje mi się to dość kluczowym odwołaniem i nakłoniło mnie do rozmyślań nad „idealnością” księcia Genji.

Książka jest naprawdę dobrze przetłumaczona, świetnie się ją czyta (ja przeczytałam w jeden dzień!). Tłumaczka z perfekcyjną dokładnością oddała opisy urody kobiecej (bardzo dużo rozbudowanych opisów porównujących urodę kobiet do kwiatów) oraz strojów, które działają na wyobraźnię, tak bardzo, że ja przez chwilę miałam wrażenie, że widzę przed sobą na wyciągnięcie ręki (i to nie było działanie leków przeciwgorączkowych 🙂 ) Sugę w jej pięknym kimonie w ogrodzie rezydencji Yukitomo.

Nie jest to lektura łatwa, trudno ją nawet nazwać słodko-gorzką, bo niewiele dobrych rzeczy przytrafia się Tomo, ale jej godność i duma są naprawdę godne podziwu. W każdym razie, moim zdaniem, warto tę powieść przeczytać.

Fumiko Enchi, Onnazaka. Droga kobiety, tłum. I. Kordzińska-Nawrocka, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2013

2 Komentarze

Filed under Polecam!, Publikacje, Recenzje

Tort z kremem

„(…) jeśli będziesz pokazywać się ludziom jak pyza kartoflana, to będą odnosić się do Ciebie jak do pyzy, pamiętaj dziecko, staraj się przedstawiać siebie jak tort z kremem, a ludzie będą Cię traktowali jak paryski tort z kremem (…)”* – takiej oto porady udzieliła ciotka z Wiednia w swym liście do Pipsi – głównej bohaterki Wesel w domu Bohumila Hrabala. Rada ta, zresztą jak i cały list, odmienił życie głównej bohaterki, która od razu postanowiła zakupić modną sukienkę i koralowe pantofelki dokonując przemiany nie tylko swojego wyglądu, ale też i podejścia do życia.

I ja wzięłam sobie tą mądrą radę do serca. Ostatnio powróciłam do rozmyślań o tortach za sprawą zbliżających się świąt i mało udanego komentarza K. zainspirowanego  książką Bezsenność w Tokio autorstwa Marcina Bruczkowskiego. Ale od początku…

K. sięgnął po Bezsenność… odkąd zupełnie przypadkowo w małym barze w Ekota podczas zabawy halloweenowej natknęliśmy się na Seana – irlandzkiego przyjaciela Bruczkowskiego z czasów jego pobytu w Japonii. Świat jest mały nawet w tak wielkiej metropolii jaką jest Tokio. Po tym wesołym spotkaniu pełnym andegdot z czasów młodości Seana, opowieści o polskiej piłce i pięknych polskich kobietach (to opinia Seana 😉 ) i kilku żartach o brytyjskiej rodzinie królewskiej, K. postanowił książkę Bruczkowskiego przeczytać, toteż niezwłocznie poprosiliśmy rodzinę o jej zakup i wysyłkę do Japonii. Lektura go wciągnęła niezwykle. I oto pewnego wieczora, K. przerywając na chwilę czytanie, oznajmił mi radośnie, że ja to właściwie byłam kurisumasu keeki jak się poznaliśmy… No naprawdę!

Kurisumasu keeki (クリスマスケーキ), to świąteczny tort kupowany 25-tego grudnia i wyglądający bardzo smakowicie. Natomiast, w latach 80. mianem kurisumasu keeki zaczęto nazywać niezamężne kobiety, które ukończyły 25 rok życia. Z terminem tym zostałam już zapoznana na pierwszym roku studiów, kiedy to mój japoński sensei O. wyjaśnił nam jego znaczenie. Otóż chodzi o to, że po 25-tym grudnia ceny tortów są obniżane, co mniej więcej ma się tak do kobiet, że jak już ukończą te 25 lat to ich „wartość” spada (my god, ale to okropnie brzmi…). Wydaje mi się, że tę kwestię porusza również Bruczkowski w swojej książce. No i oto właśnie, mój własny mąż określił mnie mianem świątecznego tortu (który jak widać niewiele ma wspólnego z paryskim tortem Hrabala). Nie zostało mi nic innego jak się odgryźć, więc zgodnie z tym co mówił nam sensei, odrzeklam, że właśnie dlatego, że  nie byłam już pierwszej młodości to musiałam obniżyć swoje oczekiwania wobec płci przeciwnej. Et voila.

Natomiast, obecnie wydaje mi się, że termin „kurisumasu keeki” (szczęśliwie) odszedł w zapomnienie i np. niektórzy moi japońscy znajomi (szczególnie Ci młodzi) kompletnie nie znają jego znaczenia w kontekście niezamężnej kobiety. Wygląda na to, że coraz więcej japońskich kobiet decyduje się na ślub w późniejszym wieku, bo np. są zajęte rozwojem swoim karier zawodowych. O wzroście liczby niezamężnych kobiet między 25 a 29 rokiem życia, pisała już w 1992 roku Terasa Watanabe w swoim artykule w „Los Angeles Times”.

Jeśli zaś chodzi o „kurisumasu” to tak jak wspomniałam już wcześniej w Tokio panuje świąteczny szał pełen iluminacji, ozdób, Mikołajów i choinek. Ja to absolutnie kupuję i jestem zachwycona! (choć wiem, że czasem niektóre te rzeczy to kicz na maksa!). Colonel przebrany za świętego Mikołaja zachęca do zakupu świątecznego kurczaka. Burger King poszedł krok dalej i w swojej ofercie ma indyka. Dodam więcej, nie będę ukrywać , że przez moment myślałam nad kupnem tego indyka (praktycznie trudno tu dostać mięso indycze, jeśli chodzi o drób – to Japonia kurą stoi), ale ponieważ Wigilię spędzę z polskimi przyjaciółmi postaramy się przygotować coś polskiego.

kfc

Świątecznie w KFC

P1030238

przepyszny tort urodzinowy

Zaś, a propo tortów, niedawno obchodzilam urodziny 😉 i został mi sprezentowany przepyszny i przepiękny tort. Na samą myśl cieknie mi ślinka. Jestem pod wrażeniem japońskiej sztuki cukierniczej. Kiedyś kilkakrotnie spotkałam się z opinią, że mimo, iż japońskie torty, ciasta, desery (w stylu Zachodnim, nie mam tu na myśli tradycyjnych japońskich deserów, bo to inny temat) pięknie i kusząco wyglądają to są niezbyt dobre i ogólnie, że niby bez smaku. Bez bicia przyznaję się, że początkowo przez takie opinie sceptycznie podchodzilam do takich deserów, zupełnie niepotrzebnie. Wszystko co jadłam do tej pory, torty, torciki itp. było absolutnie przepyszne.

Na koniec wrzucam galerię ze zdjęciami iluminacji świątecznych w mojej okolicy i na Omotesando na tokijskim Harajuku. Uwielbiam Omotesando pełne Diorów, Chanelów i Hugo Bossów (to bardziej window shopping). Ale tak naprawdę nie chodzi o Diory itp., tylko o architekturę i samą okolicę (małe uliczki!!!), no i teraz jest cudowna iluminacja!

*B. Hrabal, Wesela w domu, Warszawa 1989, str. 18

2 Komentarze

Filed under Foto, Gender (płeć), Kuchnia japońska, Tokio, Życie codzienne

1 Sosnowieckie Spotkania Dalekowschodnie

Dziś aż 2 posty! (na bogato 🙂 ) Bardzo mi przyjemnie poinformować o kolejnej konferencji. W kwietniu w Sosnowcu odbędzie się interdyscyplinarna, promująca dialog międzykulturowy konferencja naukowa, skierowana do młodych adeptów nauki, także doktorantów i studentów, zajmujących się w swych badaniach językami, literaturami oraz kulturami krajów Dalekiego Wschodu (przede wszystkim Chin i Japonii). Temat konferencji to „Spotkanie – dialog – zrozumienie”. Zakres tematyczny konferencji obejmuje szerokie spektrum zagadnień dotyczących zarówno starożytnych cywilizacji i języków Dalekiego Wschodu, jak i współczesnego oblicza tych regionów i kultur oraz języków. Więcej informacji pojawiać się będzie na fejsbukowej stronie wydarzenia. Bardzo chciałabym w niej wziąć udział, ale póki co bilety są okropnie drogie.

Natomiast w zeszłym tygodniu odbyła się konferencja „Odkrywając Japonię” w Bydgoszczy. Swoje wystąpienie miała na niej Karolina Przybylińska prowadząca blog Podróże Japonia. Relację z jej wystąpienia o Kansai i Shikoku, jak i z całej konferencji można przeczytać oczywiście na blogu. Ja bardzo żałuję, że nie mogłam posłuchać tego wystąpienia, ponieważ z pewnością padło wiele cennych informacji, które przydałyby mi się w planowaniu włajażu w te rejony. 🙂

5 Komentarzy

Filed under Konferencje

Bez tęsknoty za „sandałem i skarpetą”, czyli rzecz o modzie

Kilka dni temu portal Deser.pl zamieścił fotogalerię z japońskim street fashion komentując to następująco:

Primo: japońska moda jest dziwna. Duo, w każdym oglądającym zdjęcia obudzi się tęsknota za sandałem i skarpetą. Zainteresowałam się tematem, ponieważ dostaliśmy maila od znajomej z pytaniem czy faktycznie w Japonii tak jest. Zgodnie z prawdą odpisaliśmy jej, że „tak jest”.

Nie jestem specjalistką od japońskiej mody. Nie lubię po prostu takich artykułów i fotogalerii, które za wszelką cenę chcą pokazać Japonię jako kraj dziwaków. Mieszkam w Tokio od niedawna i zdarza mi się np. zatęsknić za barszczem czerwonym lub żurkiem, ale zawsze mogę iść do polskiej restauracji na Nihonbashi, jeśli mnie bardzo przypili. Natomiast za sandałem i skarpetą absolutnie nie tęsknię i przyznam, że moda w Japonii bardzo mi się podoba.

Przede wszystkim jest różnorodna i każdy nosi to, na co ma ochotę. Wydaje mi się, że na największy luz modowy mogą pozwolić sobie studenci, ponieważ w końcu mogą zrezygnować z noszenia szkolnego mundurka. Poza tym osoby nie pracujące w firmie. W firmie obowiązuje dress code, czyli panowie w garniturach, panie w garsonkach. Z moich obserwacji wynika również, że Japończycy bardzo dbają o swój wygląd i przywiązują dużo uwagi do stroju. Rynek kosmetyczny i odzieżowy kwitną. Uważam, że tutaj można naprawdę spełnić swoje najdziksze fantazje odzieżowe i nie zostanie się wytkanym palcem na ulicy czy w metrze. Kiedy jechaliśmy na Halloween Party, ja z poderżniętym gardłem i wbita w sukienkę a’la Alicja z Krainy Czarów, a K. przebrany za Wolverine’a z własnoręcznie zrobionymi pazurami, to nikt za bardzo nie zwrócił na nas uwagi. Nie wiem czy w Polsce zaryzykowałabym jechanie metrem. Chyba zdecydowałabym się na taksówkę.

Lubię chodzić po mojej galerii handlowej i oglądać wystawy (robię window shopping 😉 ), przeglądam też czasem czasopisma. Podoba mi się japońska moda, jej różnorodność i dowolność, sposób w jaki ludzie wyrażają siebie. Nie znaczy to, że każdy się tak ubiera. Nie brakuje ludzi ubranych zwyczajnie. I ja do nich należę 😉

Ja swoje serce oddałam Uniqlo, gdzie chętnie (i często) robię zakupy. Zaglądam też do GU, ale to bardziej młodzieżowa marka i już trudniej mi coś znaleźć. Nie chcę tu analizować skąd wypływa potrzeba młodych Japończyków to takich strojów, bo nie taki był zamysł tego posta. Nie podoba mi się po prostu, że powstają takie fotogalerie promujące brak tolerancji. Oczywiście nie każdemu musi się japońska moda podobać, ale nie trzeba od razu tego wyśmiewać.

Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony Fashion Japan – Japanese streets.

2 Komentarze

Filed under Foto, Życie codzienne