Na „swoim”

Dzisiejszy post powstaje już w moim pokoju 🙂 Ostatnio K. mi zwrócił uwagę, że mój blog jest bardziej lifestylowy niż Heianowy i Komachi’owy, ale proszę o wyrozumiałość. Zanim porządnie zabiorę się do pracy naukowej, muszę nieco się zaaklimatyzować i załatwić różne formalności.

W zasadzie, jeśli chodzi o formalności, to mam już je praktycznie za sobą. Mam już adres, telefon i konto w banku. I ubezpieczenie też mam! Akademik mieści się niedaleko kuyakusho (urząd dzielnicy), więc od razu po wrzuceniu mojego dobytku do pokoju poszłam załatwić rejestrację adresu. I machina biurokracji ruszyła 😉 Mam dwuczłonowe nazwisko, co więcej na drugie imię mam Sławomira 😉 a wszystko to zapisane w paszporcie. A jak jest zapisane w paszporcie musi być zapisane w każdym dokumencie, który sobie wyrabiam w Japonii. Zanim jeszcze przyjechałam do Tokio, nauczyłam się zapisywać imię Sławomira w alfabecie katakana. Ponieważ świat nie zna żadnej sławnej Sławomiry, która istniała by np. w japońskiej wikipedii, zapis imienia Sławomira w katakanie to moja własna inwencja. 🙂 Niestety na książeczce bankowej nie starczyło miejsca na Sławomirę i pan, który zakładał mi konto, musiał moje drugie imię dopisać długopisem.

Mieszkam zupełnie blisko słynnego Tokyo Dome, obok którego działa wielkie centrum handlowego z „mini” wesołym miasteczkiem. Choć słowo „mini” nie wydaje mi się do końca adekwatne, ponieważ na dachu owego centrum zbudowany jest dość pokaźnych rozmiarów roller coaster. Krzyki śmiałków, którzy zdecydowali się na przejażdżkę, echo niesie na całą dzielnicę 😉 Nawet teraz je słyszę pisząc ten post. Ja póki co nie ryzykuję.

Poniżej wrzucam kilka zdjęć mojego pokoju. Większość rzeczy potrzebnych mi do funkcjonowania w tej przestrzeni zakupiłam oczywiście w Daiso, czyli sklepie stujenowym. Natomiast większość wyposażenia kuchni (garnki, sztućce, talerze itp.) dostałam od mojej koleżanki, która mieszkała w tym samym akademiku, ale wczoraj wyleciała do Polski po kilku latach spędzonych na studiach w Tokio. Bardzo jej dziękuję 🙂

 

Reklamy

9 Komentarzy

Filed under Foto, Tokio, Życie codzienne

9 responses to “Na „swoim”

  1. Mieszkanie masz fajowe! No a poza tym to jest Twój blog i możesz pisać na nim, o czym chcesz. Z mojego doświadczenia wynika, że musi być balans stosunku własnych doświadczeń do uczonych tekstów 😛
    Mikrofalówka jest i zasłonka do prysznica jest – żyć nie umierać 😀

    • równowaga w przyrodzie zawsze musi być zachowana 😉 hehe, zasłonki nie używam 😛 brudna jakaś. a nową kupię jak już przeniesiemy się do tego mniejszego mieszkania 😀 ale muszę przyznać, że mieszkanie fajowe 🙂 czekam na jakiś wpis na „podróżach”!!! 🙂

  2. Wolffówna

    Ja też miałam dopisywane długopisem drugie imię! 😀
    Masz dużo atrakcji: śmiałkowie, dzieci z podstawówki… 😀
    Po zdjęciach widzę, że masz elegancki apartament! I fajnie, że do urzędu blisko, nie musisz robić całej wyprawy po te wszystkie duperele…

  3. A mnie tam się bardzo podoba, ze jest bardziej lifestyle’owy.:) Tylko kurczę ten filtr na zdjęciach taki dziwny, może lepiej byłoby bez niego? W końcu Japonia jest taka kolorowa, po co ją „wyblaczać”. 🙂
    Czy mi się wydaje, czy jak na tokijskie warunki to lokum jest całkiem spore?

    • cieszę się bardzo! 🙂 zatem będę wrzucać zdjęcia bez filtra i z filtrem po równo 😉 Tak, jak na tokijskie warunki, lokum jest spore – 50m2! 🙂 ale w październiku przeprowadzka do mniejszego 😉

  4. Misia

    Fajowe mieszkanko 🙂 najważniejsze że już jesteście na swoim!!! I że K jest już z Tobą 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s