Saturday Night Fever

Dawno nic nie napisałam. Ale wszystko w porządku! Co więcej, moje umiejętności kierowania rowerem po ulicach w Tokio się rozwijają. To bardzo ważne, bo jutro lub pojutrze czeka mnie samotna wyprawa rowerowa.

Udało się mi się znaleźć dach nad głową i jutro wyprowadzam się od G. Niestety opcja z mieszkaniem na Odaibie (80m2 :O ) nie wypaliła. Moja aplikacja została odrzucona (ale do dziś nie wiem czemu). W każdym razie, nasze nowe mieszkanie znajduje się w dzielnicy Bunkyo w Tokio. Niedaleko stacji metra Korakuen. Jest to akademik dla cudzoziemców z pokojami jednoosobowymi, dwuosobowymi i rodzinnymi. Ku mojej wielkiej radości, budynek akademika wyposażony jest w centralne ogrzewanie (yay!), więc zimą przetrwamy! Oczywiście jest za to dodatkowa opłata, ale podobno w porównaniu z kosztami zużycia klimatyzacji, warto tę cenę zapłacić. Do 3 października będę mieszkać w pokoju rodzinnym o imponującym rozmiarze 50 m kwadratowych 🙂 Potem przeniosę się do pokoju dwuosobowego (26m2) z aneksem kuchennym i łazienką. I będę oczekiwać na przyjazd K. 🙂

Dzięki zdobyciu adresu będę mogła założyć konto w banku i zarejestrować się w kuyakusho, czyli urzędzie dzielnicy. Jestem też już szczęśliwą posiadaczką japońskiego telefonu komórkowego 🙂

Tydzień upłynął mi na załatwianiu powyższych formalności, więc wraz z nadejściem weekendu i wizją mojej wyprowadzki, podjęłyśmy z G. decyzję, że można w sobotę wyruszyć na „miasto”. Znajomy G. ze Stanów obecnie przebywa w Tokio na stażu w jednej z firm i bardzo chciał się w sobotę spotkać. Umówiliśmy się na Shinjuku. Kolega Patrick przyprowadził swoich znajomych – głównie kolegów 😉 Amerykanów i Europejczyków. Do tego dość młodych 😀 ponieważ niedawno ukończyli oni college, domyślam się, że mają ok 22-23 lat 😉 Taką grupą ruszyliśmy do baru Vagabond, gdzie spędziliśmy nieco czasu pijąc drinki i jedząc tamtejsze pyszności. Nasi kompani koniecznie chcieli jechać na clubbing na Roppongi, ale namówiłyśmy ich na wizytę w Shinjuku Golden Gai. Jest to dzielnica pełna barów, pubów, klubów… I dopiero tam zaczęła się prawdziwa zabawa.

Jak to bywa w Japonii, gaijini zwracają na siebie uwagę. Tak było i wczoraj. Bardzo szybko do naszej grupy podłączył się Yosuke, który za punkt honoru postawił sobie znaleźć naszym kolegom towarzystwo w postaci Japonek 😉 Prawie się mu udało. Mówił całkiem nieźle po angielsku, choć nie brakło zabawnych sytuacji. Moje 2 ulubione to: powiedział mi i G., że jesteśmy beautiful, po czym od razu dodał „I’m so sorry”. A gdy poszłam do toalety, zapytał się G., gdzie się wybieram i G. mu odpowiedziała, że idę do łazienki, na co odparł: „That’s so sad” 😉

Potem przenieśliśmy się do rock-baru Psy, gdzie leci nieco ostrzejsza muzyka. Ale w repertuarze muzycznym nie zabrakło Michaela Jacksona. I ku naszej radości, jeden ze stałych bywalców baru zaprezentował słynny taniec muzyka. Było naprawdę wesoło. A cały wieczór przebiegał w przyjaznej atmosferze. Zdecydowanie do powtórzenia. 🙂 po godzinie 1 pożegnałyśmy się z naszymi kolegami i ruszyłyśmy na rowerach do domu.

Co zwróciło moją uwagę? Na Shinjuku jest bardzo dużo naganiaczy, większość z nich pochodzi z Nigerii. Potrafią być bardzo narzucający się i zdecydowanie trzeba być wobec nich asertywnym, jeśli nie jest się zainteresowanym ich ofertą.

Miłej niedzieli!

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Tokio, Życie codzienne

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s