Lazy Sunday

Chociaż właściwie to nie taka leniwa… Dokucza mi jeszcze trochę jet lag, a dokładnie poderwanie się z łóżka wcześniej niż o godzinie 10 jest dla mnie niewykonalne. Ale dziś zakasałam rękawy i wzięłam się za ostateczne poprawki w moim artykule o problemie enjo-kõsai (sponsoring) we współczesnej Japonii. Redakcja czasopisma naukowego, w którym ten artykuł zostanie opublikowany już delikatnie zaczyna mi mailowo przypominać, że czas leci.

WP_000438

Okoliczny chram przy Waseda eki

Dzisiaj G. miała gościa, więc żeby nie przeszkadzać udałam się na spacer po okolicy i na lunch. Pogoda dalej daje się we znaki, jest dość duszno i gorąco. Dziś zdecydowałam się na tenpurę 😉 było pysznie, ale nieco przeceniłam swoje możliwości. Zamówiłam zestaw z letniego menu i oprócz tenpury (krewetka, fasolka szparagowa x 2, kawałek papryki czerwonej i tenpurowy placek z kalmara, tuńczyka i awokado) dostałam zimny makaron soba i zupkę miso. A to wszystko popiłam piwem Kirin. 🙂 Następnie przeszłam się po okolicy, odwiedziłam okoliczne księgarnie (uwielbiam japoński design książek), sklepy stujenowe (nie oparłam się zrobieniu zakupów, co więcej większość zakupionych przeze mnie produktów jest w kolorze różowym – czy to już czas, żeby się martwić?) i drug story, czyli drogerie. W drogerii zakupiłam przyrząd do włosów, który ma mi pomóc zrobić sobie na głowie prawdziwy koczek, lub jak to mówi K. „cebulę”, po japońsku odango 😉

Ale prawdziwa wisienka na torcie to zakup roweru! Okazało się, że w sklepie o wdzięcznej nazwie Don Kichot jest promocja i udało mi się kupić wspaniały i piękny rower za niecałego 1 mana. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że kupując rower od razu muszę się zarejestrować jako rowerzysta i jako posiadacz pojazdu jakim jest rower. Dzięki pomocy G. udało mi się załatwić te „formalności” w miarę gładko. 

Jeszcze nie wyrobiłam w sobie nawyku robienia zdjęć, ale walczę z tym. Dziś się postarałam i trochę ich jest. Ale większość raczej z cyklu „food porn”, czyli zdjęcia jedzenia… 

WP_000441

Piwo Kirin

WP_000442

Letnia tenpura

 

WP_000444

Makaron soba na zimno + mishoshiru

 

Natomiast pod koniec m-ca szykuje się mi chyba mini-wyprawa do Kioto ♥ 

Reklamy

6 Komentarzy

Filed under Kuchnia japońska, Tokio, Życie codzienne

6 responses to “Lazy Sunday

  1. Roweru pilnuj i przypinaj go zawsze, bo Ci zawiną szybciej niż myślisz (tak mówi Pan Sól) 🙂
    A ogólny plan dnia nie wygląda wcale tak leniwie, raczej relaksująco 😀 Zakupy w Japonii zawsze są relaksujące dla ducha, choć stresujące dla portfela. No i dobre Kirin, jest dooobre…! 🙂

    • Już jest przypięty 🙂 póki co to takie małe zakupy w sklepie stujenowy 😉 choć uniqlo kusi 🙂 i księgarnie, ale w okolicy mam kilka antykwariatów. Kirin jest dobre, ale chyba bardziej smakuje mi Yebisu 😀

  2. Smakowite te Twoje zdjęcia. Czekam na kolejne relacje. 🙂

  3. Misia

    No musisz robic więcej zdjęć chociażby tych sklepów, bo staram sobie to wyobrazić i nie mogę 😀 a w Kioto to już KONIECZNIE rób dużo fotek 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s