Keep calm and live with mum

Do wyjazdu zostało jeszcze 49 dni. Czas ten upłynie mi na reise feber i pewnie stan ten nasili się  na kilka dni przed wyjazdem, kiedy będę biegać w popłochu zastanawiając się jak się spakować, jak przetrwać podróż w samolocie (mam nadzieję, że Aeroflot rozdaje darmowe drinki na pokładzie lub chociaż nie panuje tam taka drożyzna jak na pokładzie Ryanair), jednym słowem jak się ogarnąć.

Zanim to nastąpi czeka mnie mnóstwo przygotowań i zmian. Po pierwsze muszę wypełnić całą masę papierów na mój japoński uniwersytet – papierkologia to znak rozpoznawczy biurokracji japońskiej. Pani K. z sekretariatu pomaga mi via email we wszystkich moich zagwostkach. Kolejną osobą, do której mogę się zwracać o pomoc jest mój japoński promotor. Ale do niego tylko z kwestiami ważnymi i związanymi z researchem. Japońscy profesorowie są bardzo zajęci i zapracowani. „Mój” sensei udziela mi wskazówek dotyczących wyboru zajęć i dopinguje mnie bym nie „osiadła na laurach” i dalej ganbarowała, czyli starała się. Podkreśla to w każdym mailu, co powoduje, że moja wrodzona niska samoocena każe mi myśleć, że wypisuje do niego jakieś totalne głupoty. U___U

W Japonii bardzo ważne jest, żeby być uprzejmym i umieć to wyrazić we właściwy sposób. Keigo to japoński język honoryfikatywny, który wywyższa mojego rozmówcę lub umniejsza mnie wobec mojego rozmówcy. To moja pięta achillesowa. Każdy mail do senseia to strach, że popełnię gafę i zwrócę się do niego niewłaściwie :O Za każdym razem muszę się bardzo pilnować i dokładnie myślę nad każdym słowem…

Kolejną atrakcją w ramach przygotowań do wyjazdu jest powrót na łono rodziny, czyli przeprowadzka do domu rodzinnego. Obecnie wraz z K. mieszkamy z moją mamą, która z pewnością dostarczy nam wielu bodźców. Wiele czynności w jej domu otoczonych jest „rytuałami”, do których my musimy się dzielnie dostosować. Sądzę, że mieszkanie z moją mamą może być tematem osobnego bloga 😀 Tymczasem jestem wyposażona w melisę a w trakcie przeprowadzki odnalazłam wszystkie swoje książki o buddyzmie zen. Ustawiłam je na półce w widocznym miejscu, żeby w razie emergency móc po nie szybko sięgnąć. Niczym mantrę powtarzam sobie, że to przecież tylko 2 miesiące. 😉

Przeprowadzka uświadomiła mi również jak bardzo obrosłam w rzeczy, co skłania mnie do przemyśleń o wprowadzeniu minimalistycznych zasad do mojego życia. Może to dobry punkt wyjścia do życia w Japonii?

Koniec z ekshibicjonizmem na dziś.

Reklamy

6 Komentarzy

Filed under Uncategorized

6 responses to “Keep calm and live with mum

  1. Rafał

    Aeroflot bez alko? Nie dostaliby pozwolenia na start. 😀

  2. Marianna

    a ten język „keigo” przenosi się też na angielski czy piszesz ze swoim promotorem po japońsku? napisz coś więcej o tym języku bo to fajna sprawa 🙂

    • Ja piszę ze swoim promotorem po japońsku 🙂 z pewnością poświęcę „keigo” jakieś wpisy 🙂 Język japoński ma różne poziomy uprzejmości i dla przykładu: np. czasownik „być” ma swoją formę neutralną „iru”, a w formie uprzejmej będzie „imasu”. Natomiast ja pisząc do mojego promotora używam formy „oru” (a bardziej „orimasu”), czyli modestywnej wersji czasownika „być”. To taki mały wstęp, ale będzie więcej! 🙂

      • Marianna

        ja cię kręcę mega sprawa ten japoński, ale rzeczywiście trzeba się cholernie pilnować… ja to bym dała totalnie ciała…

      • hihi, no troszkę trzeba 😉 po prostu trzeba się nauczyć, a tylko „trening czyni mistrza” 🙂 po pewnym czasie wchodzi to w krew. mam nadzieję 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s